5 czerwca robot humanoidalny o wartości 23 809 USD o imieniu Pemba Jose Lani zdobył ekwadorski szczyt Chimborazo o wysokości 20 702 stóp, stając się pierwszym znanym robotem, który wspiął się na szczyt o wysokości 6000 metrów. Wyprodukowany w Chinach robot Unitree G1 miał na sobie kurtkę, stuptuty i buty sportowe wyposażone w mikrokolce zapewniające przyczepność podczas wspinaczki. Zespół poświęcił 72 godziny na przygotowanie maszyny. Według zespołu robot i jego bateria spisały się lepiej, niż oczekiwano, w warunkach wysokogórskich.
Pomysł narodził się podczas pracy inżyniera Pabla Berlangi Boemare nad projektem ochrony przyrody World Wildlife Fund w Kongu. Boemare i badaczka dzikiej przyrody Titania Freire-Laree zorganizowali wspinaczkę na Chimborazo, aby zademonstrować sprzęt dla swojego startupu Geologic Dome. Firma chce zastąpić statyczne fotopułapki wędrującymi robotami humanoidalnymi do zdalnego monitorowania środowiska. Boemare szacuje, że skuteczne rejestrowanie liczącej 1,4 miliarda akrów Puszczy Amazońskiej wymagałoby 20 milionów stałych kamer. Drony nie mogą działać w gęstym sklepieniu leśnym, co czyni kroczące roboty praktyczną alternatywą do śledzenia dzikiej przyrody.
Pozyskanie sprzętu okazało się trudne. Producenci początkowo odmówili sprzedaży zespołowi robota, obawiając się złej prasy, gdyby maszyna upadła i się zepsuła. Ostatecznie robota Unitree G1 dostarczył inkubator z Malezji o nazwie Eastworlds.
Zespół planuje obecnie „potrójną koronę” robotycznego alpinizmu, z ostatecznym celem wysłania robota na Mount Everest. Obecnie pokonują przeszkody regulacyjne w Nepalu, wspierani przez ojca Freire-Laree, certyfikowanego przewodnika IMFGA z czterema zdobytymi szczytami Everestu.
Ten szczyt dowodzi, że stosunkowo niedrogie, dostępne na rynku roboty humanoidalne mogą działać w ekstremalnych, mroźnych środowiskach. Jeśli kroczące roboty będą w stanie niezawodnie poruszać się po terenie alpejskim, naukowcy będą mogli wdrażać je do śledzenia dzikiej przyrody i monitorowania ekosystemów w odległych obszarach dzikich, gdzie drony i statyczne kamery zawodzą.